zagadka jako jednej " czytaczce " mych wypocin: http://www.youtube.com/watch?v=JMzWlgHpN0g&feature=related Normalny Dzień
to "moja" Aga.....wciąż mi w głowie.....
to "moja" Aga.....wciąż mi w głowie.....
Tagi:
moje paranoje
19.01.2011 o godz. 18:07
komentuj (1)
dawno nic nie napisałem, bo tak ogólnie wszystko do..., życie do..., ludzie do....., ten blog do...., wszystko h...jak kiedyś śpiewał Kuba Sienkiewicz,ale kto z was to pamięta...e tam, ktoś mnie w ogóle czytał?No tak ,kiedyś zagadka 93, ale zapomniała, czy też obraziła się..... wszystko h....
Tagi:
wszystko h....
dzis znajomy ,nad ranem ,jakies 2 godziny temu zaskoczył mnie:"no ta twoja dziewczynka,jak jej było?-ta z którą byłęś na woodstock, też jest niezła szmata ,żebys ty wiedział z kim się prowadza,szlaja......oj Piotruś ,Piotruś ty sobie zawsze wybierasz dziewczynki z dobrych rodzin, takie są najgorsze, są z resztą na gościnnych występach....."-zamurowało mnie.....chodziło mu o moja Paulinę,całkowicie mnie zaskoczył,skąd on w ogóle tyle wie o mnie i Paulinie, doprawdy zabolało mnie, choć jak ona moja....kocham ją i nic się z tym nie da zrobić..tym bardziej zabolało że jedna z koleżanek wcześniej ,kilka dni temu zaraz jak wyszedłem ze szpitala(o tak nie dawno wylądowałem w szpitalu-wypadek),wprawdzie o niebo subtelniej ,mi coś podobnego napomknęła....było też coś o jakimś ćpunie....oj, boli ,boli, dlaczego miłość tak boli,a ponoć jest iluzoryczna i nie istnieje???
TAK SOBIE GDYBAM, NIE DLA MNIE JEST MIŁOŚĆ, NIE WOLNO MI KOCHAĆ TYCH KTÓRZY SĄ MOIM SERCEM, TCHNIENIEM,NIE WOLNO MI KOCHAĆ PRZYJACIÓŁ, NIKOGO, CHOĆ MAM TYLE MIŁOŚCI W SOBIE ,TO NIE DLA MNIE POZNANIE JEJ SMAKU....MAMA DOŚĆ SAMOTNOŚCI , LUDZIE ODCHODZĄ TAK SZYBKO,NAWET NIE WIEDZĄ KIM DLA MNIE SĄ , STAŁY SIĘ, Z RESZTA KOGO TO OBCHODZI MOJA MIŁOŚĆ?NIE NA WIDZĘ SAMOTNOŚCI TEJ CISZY, BRAKU POKRAWNEJ DUSZY, JAK JUŻ TAKA SIĘ POJAWIA TO ZNIKA, CHOCIAŻBY JAK TU , BARDZO SIĘ UDTOŻSAMIAŁEM Z PELAGIĄ, NAWET COŚ TAM SKROBNĄŁEM DO NIEJ, LUBIALEM JEJ SPOJRZENIE NA ŚWIAT I CO ZNIKŁA TU I W OGÓŁE, POCZUŁEM JAKOŚ DZIWNIE, ZBYT SZYBKO TA CIEKAWA OSÓB
Tagi:
MIŁÓŚĆ ZAKAZANA......
TAK SIĘ ZASTANAWIAM "CZY PRZYJAŹŃ JEST MOŻLIWA.TA W UJĘCIU DAMSKO-MĘSKIM"?MAM OBAWY....DO NIEDAWNA BYŁEM SKŁONNY SIĘ ZGODZIĆ Z NIE ŻYJĄCYM JUŻ LESZKIEM KOŁAKOWSKIM,IŻ PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA W CZYSTEJ POSTACI JEST MOŻLIWA,BEZ ASPEKTU EROTYCZNEGO....OBECNIE TROCHĘ SIĘ ZAGUBIŁEM....POTRAFIĘ BYĆ PRZYJACIELEM KOBIETY,PYTANIE BRZMI ,CZY ONA POTRAFI BYĆ MOIM....ZRESZTĄ WSZYSTKIE POZNANE KOBIETY ZAWSZE TRAKTUJE JAKO PRZYJACIÓŁ,MOI KOLEDZY POWIADAJĄ-BŁĄD...,BA NAWET PANI PSYCHOLOG...,ALE ONE OCZEKUJĄ CZEGOŚ WIĘCEJ, BY WRESZCIE GDY IM ULEGNĘ MNIE OLAĆ....ALE TO TEMAT RZEKA PEWNIE NAPISZE O NIM, O ILE KTOŚ TEGO BĘDZIE CHCIAŁ....
"NIE MÓW DO MNIE KOCHANIE"-fajnie jest coś takiego usłyszeć od osoby na punkcie której oszalałeś!!!!I to w dodatku mówi z tym swoim słodkim uśmiechem ,który mnie całkowicie rozbraja sprawia , ze pierwszy raz w życiu wiem co to znaczy być mężczyzną....Jest fantastyczna choć nigdy nie miałem u niej szans????dlaczego?zgadnijcie o kim mówię?
Tagi:
NIE MÓW DO MNIE KOCHANIE
OTÓŻ KOCHAM MOJEGO NAJLEPSZEGO KUMPLA JAKIEGO W ZYCIU POZNAŁEM, JEST MU NA IMIĘ PAULINA.....HM, MUSZE O TYM W KOńCU TU NAPISAĆ, MOŻE ZNAJDĄ SIE KOBIETKI KTÓRE CóŚ NIE CUŚ MI WYJAśNIĄ, OBJAWIĄ.....(ALE KTO MNIE CZYTA....PEWNIE NIKT)
znowu to samo tym razem bitternes zapytała w komentarzu:"ile masz lat". powiem tak: zawsze jest za mało ,albo za dużo....nigdy w sam raz,jakby wiek o czyś świadczył.....
Tagi:
ILE JA MAM LAT....
CZY MOŻNA KOCHAĆ DWIE KOBIETY JEDNOCZEŚNIE????och, spotkałem wczoraj przypadkowo w knajpce Agnieszkę, siedziała z jakimś obleśnym dresikiem, wstawionym, kleił się do niej, prawie bym, jej nie zauważył ale wkleiła we mnie taki przeszywający wzrok.....myślałem sobie ,że obecna moja sytuacja całkowicie się odmieniła, prawie, jest inaczej, ale ja nadal w jakis przedziwny sposób nadal ją kocham, nie potrafię inaczej,a na dodatek spotkałem następnie obiekt mych obecnych westchniej z jej byłym, z którym ostatnio rozmawialiśmy i chyba go sam nakręciłem....ja to jestem nie poprawny, nie potrafię być egoistom, pewnie dla tego jest mi ciągle źle....kocham was kobiety...cdn...
TAK SOBIE MYŚLĘ JESTEM TU OD WCZORAJ I WIDZĘ JAK WSZĘDZIE WIELKIE MORZE SPRAGNIONYCH DUSZ,SPRAGNIONYCH MIŁOŚCI,SZUKAJĄCYCH TU UKOJENIA I SPEŁNIENIA,ABSURD ,RZECZYWISTOŚĆ JEST ISTOTĄ NASZEJ EGZYSTENCJI A NIE UUDA.....I TAKA SENTENCJA MI SIĘ NASUWA:"szkoda,że młodość marnowana jest za młodu"-TO DO NAS WSZYSTKICH TU....
Tagi:
DO POMYŚLUNKU...
wrzesień2009 archiwa
Byłem w najważniejszym momencie mojego życia.Wprawdzie tuż po...nim.Całe dotychczasowa moja egzystencja oparta była na czekaniu: "aż się wydarzy".I wydarzyłosię,byłowspaniale,wydawało się iż jest wspaniale. Byłem szczęśliwy! Lecz życie bywa okrutne-marzenia spełniają się wprawdzie ,ale nie wtedy gdy tego chcemy i nie tak jak tego pragniemy...
W wieku 36 lat zakochałem się po raz pierwszy w kobiecie młodszej ode mnie o 13 lat. Kobiecie która była jak sen, zdawała się odzwierciedleniem moich najskrytszych,pragnień,namiętności,wyobrażeń.Wszystko wydarzyło się jak w filmie:-siedziałem ,jak zwykle to czyniłem w niedziele,w swoim ulubionym od lat pubie sącząc ulubionego Guinnes'a. Wtedy pojawiła się ona,weszła z dwojgiem znajomych.Ponieważ siedziałem przy barze podeszła tuż koło mnie potrącając mnie ,po mimo że jak to bywało zawsze tego dnia tygodnia wiało pustką,jakby przepychając się do źródła płynnej rozkoszy,jakim bywa w takim miejscu nalewak ze złocistym płynem.Oczywiście zareagowałem na to szturchniecie nie wysilając się zbytnio czymś w stylu:" o koleżanka jakże spragniona z podróży, a może przed...".Nie zareagowała zbytnio na moje słowa.Udała się do swoich kompanów ,którzy usadowili się na samym końcu sali, a jak nadal prowadziłem konwersację ze swoim wcześniejszym rozmówcą Robertem- barmanem i kilkoma osobami przy barze.Tego wieczoru podchodziła owa dziewczyna jeszcze kilka razy po złocisty napój zawsze lądując przy tym obok mnie.Jak dobrze pamiętam,to nawet rzuciliśmy uszczypliwy frazes o podejrzanym kolorze torby podróżnej(dziwnym trafem kolor torby był tematem przewodnim a to za sprawą jakiejś bajeczki dla dzieci,gdzie jeden z bohaterów był podejrzany a to tylko dlatego że często pojawiał się z torbą koloru czerwonego...-w woli ścisłości wszystko pomieszaliśmy, to owy bohater miał fioletowy kolor, a taki miała torba podróżna zdająca się dla mas podejrzana...heh).
Za którymś razem z kolei czekając na złocisty nektar spytała wprost:"długo będziesz jeszcze się tak czaił ,czy po prostu przysiądziesz sie do nas,mnie?".Przyznam ,że zbiła mnie tym z tropu całkowicie, nic takiego nie roiło mi się w głowie. Zanim się obejrzałem dziewczyna wychodziła z lokalu,przedtem podeszła do baru kupić papierosy i spytała mnie "idziesz ze mną czy zostajesz, decyduj się.."
Oczywiście wyszedłem nie dopijając swojego ulubionego ciemnego.Następnie wylądowaliśmy na ławce w rynku,tuż obok sklepu całodobowego.Po krótkiej chwili i chyba ze stu uśmieszkach skierowanych do mnie,rzekła,przybliżając się do mnie:
"mam ochotę cię pocałować "i zrobiła to.Ta noc była jeszcze długa, skończyła się nad ranem,i z pewnością zaskoczę do niczego między nami nie doszło.Co więcej długo rozmawialiśmy na ławce w parku. Po raz pierwszy w życiu byłem sobą nie grałem, przyjmowałem pozy, roli.Czułem się wspaniale,tym bardziej iż nie byłem osamotniony w swoich odczuciach.Nasza rozmowa poruszyła sprawy z naszego życia ,o których trudno powiedzieć nawet najlepszemu przyjacielowi, najbliższej osobie....
(I wiecie co rano rozeszliśmy się każde w swoją stronę nie wymieniwszy się nawet kontaktami.
Los tak sprawił,że owa torebka,torba podróżna została pozostawiona przez moją rozmówczynię i trafiła do mnie.Cóż miałem zrobić?-Umieściłem ogłoszenie w wyżej wymienionym lokalu załączając mój numer telefonu,poinformowałem też Roberta-barmana.
Powiem tyle kiedy następnym razem spotkaliśmy się już nie rozstaliśmy się, zamieszkaliśmy razem a po tygodniu złożyliśmy wniosek do urzędu stanu cywilnego.Pewnie jesteście ciekawi finału?Zaskoczę was to tylko zbyt obszerny wstęp do sedna sprawy,czyli tytułowej "Zacnej Dziewczyny".(Nie wierzycie przeczytajcie jeszcze raz uważnie początek.)
Nie jest nią owa dziewczyna z pubu.Agnieszka bo tak miała na imię odeszła,mój ideał, marzenie, ziemska miłość mojego życia....
Cały mój świat legł w gruzach,dopadła mnie samotność, beznadzieja,każdy dzień stał się koszmarem,a i noc .Nie potrafiłem sam nic zrobić, nawet sen był czymś nie wykonalnym.Świat, gdzie był świat? Nie lubi on pokonanych,słabych, romantycznych kochanków,wciąż żyjących przeszłością.Nie mogłem sam ze sobą przebywać więc zacząłem przesiadywać w moim ulubionym pubie.Spędzałem tam większość czasu,wszystko kręciło się wokół tego pubu,byli tam ludzie z którymi mogłem rozmawiać,czuć chociażby ich obecność.Jeśli myślicie,że nadużywałem alkoholu to się mylicie- nie piłem nic poza kawą, sokiem, lechem 0.7%FREE.(To pozostałość po Agnieszce, kiedyś obiecałem jej ,że nie muszę pić i słowo się rzekło.-Wystarczyło ,że ona piła.....ale to temat na inną opowieść).W miedzy czasie ,w ciągu dnia -pub był moją rzeczywistością od18:00 do4:00,6:00...,próbowałem pomocy u psychoterapeuty,nawet psychiatry.Wciąż nie mogłem zasnąć,co najwyżej drzemałem po2-3godziny nad ranem,albo przed południem.Trwało to dwa lata.W tym okresie poznałem wielu ludzi i ich problemy,nawet niektórym starałem się pomóc.Jeśli chodzi o kobiety to byłem w kropce,żadna nie dorównywała mojej Agnieszce,ale przede wszystkim tkwiło we mnie ogromne poczucie wierności i lojalności, przecież dałem jej słowo, nie przymuszony,dobrowolnie, na dobre i złe!Czy mówiąc na "dobre i złe.."mamy na myśli ,iż to złe nigdy nas nie dopadnie...Mnie dopadło....Tkwię w nim nadal, jednak całkowicie inaczej niż jakiś czas temu....A to za sprawą mego najlepszego przyjaciela jakiego miałem i mieć będę(jestem przekonany ,wiem, że jest jedyny i niepowtarzalny, po mimo upływu czasu zawsze nim będzie, na zawsze w mym sercu i umyśle, nic to nie zdoła zmienić,a na pewno nie rzeczywistość,która ma nadejść..).Kim jest mój przyjaciel? Jest jedną z osób ,które poznałem przez te dwa lata,jednak jedyną ,która na moje słowa będące odpowiedzią na jej pytanie co u ciebie,-"Na zachodzie bez zmian"(nota bene czytała jako jedna znana mi osoba) umiała dotrzeć do mnie ,gdy byłem na krańcu świata.Dla mnie jest preludium do reszty mojego życia,jest nadzieją. Kim jest? Nie wiele o niej wiem,znam jak do tej pory jej imię i to mi wystarcza,mam oczywiście numer telefonu komórkowego.Domyślacie się pewnie ,że jest kobietą.Tak ma na imię PAULINA.Jest dużo młodsza, hm,prawie 16lat!!!Ale ja tej różnicy nie widzę, chyba że po prostu bawię się w statystykę.Pewnie myślicie sobie o mnie"nie dojrzały facet z syndromem Piotrusia Pana"szukający aprobaty u młodych naiwnych dziewcząt.Zapewniam was -mylicie się.Wiek o niczym nie świadczy, być może Paulina jest młoda , nie doświadczona,ale czyż wiedza, mądrość, doświadczenie,wiek są swymi sojusznikami?dyby tak było... Wiem to, jest moim przyjacielem,czuję to..Najlepsze jest to że mam do niej zaufanie,po prostu ufam jej,a i ona ufa mnie.Zawsze do tej pory pokładałem ufność w kimś, ale do końca nie potrafiłem zaufać,coś przeszkadzało.Wiem,jestem przekonany,gdyby pszyszła taka chwila nie zawachałby się zawisnąć nad przepasciom na linie trzymanej w jej dłoniach... C.D.N.


